Zapowiadał się kolejny zwyczajny dzień.
W Hogsmeade mieszkańcy dla odmiany byli niezwykle poruszeni.
Tego ranka pojawiły się tam cztery zaskakujące postacie. Nikt ich nie znał, nigdzie nie wchodzili, nie sprawiali żadnych problemów, ale biła od nich niezwykła energia, która przyciągała spojrzenia zwykłych ludzi.
Ów osobnicy kierowali się prosto w stronę Hogwartu. Brama zamku nie chciała się przed nimi otworzyć, więc jedna z dwóch kobiet z tej grupy - ta ubrana w niebieskie szaty - wyciągnęła różdżkę i machnęła nią krótko.
Wszyscy przebywający w zamku usłyszeli głośny Huk.
Przeczuleni po zeszłorocznej "bitwie o Hogwart" nauczyciele wyciągnęli różdżki i wybiegli z sali w poszukiwaniu źródła hałasu.
Uczniowie podążyli za nimi.
Gdy wszyscy byli już na zewnątrz wokół Zamku utworzyła się wielka przezroczysta bańka, która zaczęła powoli pękać.
Cichy krzyk Pani dyrektor uświadomił obecnych, że z zamku właśnie znikają zaklęcia ochronne.
Nic nie dawały próby ich odnowienia, co jeszcze bardziej wszystkich poruszyło.
Gdy cała bańka pękła usłyszeli kolejny - trochę cichszy Huk. Dochodził z wielkiej sali.
- Poczekajcie tu - powiedziała Mcgonagall do uczniów. - Nauczyciele za mną!
Obok stołu nauczycielskiego stały cztery postacie:
- Godryk Gryffindor
-Helga Hufflepuff
- Rowena Ravenclaw
- Salazar Slytherin
-Przyszliśmy zabrać co nasze
- By wypełnić słowa legendy
- I od teraz aż po wsze czasy
- zamek ten będzie przeklęty.
Mówili naprzemiennie, a wychodziło im to tak płynnie, że musieli się tego uczyć latami.
- Legendy? Jakiej legendy? - zapytała Dyrektorka łapiąc się za serce.
Przybysze wyciągnęli przed siebie ręce, a cały zamek zaczął się trząść.
Tym razem śpiewali. Znów naprzemiennie.
- Gdy już nie będzie godnych nam potomków,
- I era czystej krwi skończy się,
- wtedy wrócimy tu my, zapomnieni
- Na Was czarodziejach tutaj zemścić się
- Pewnie spyta niejeden po co to jest
- Lecz Hogwart był domem nam
- Gdy nie płynie tutaj nas ni kropla
- Nie oddamy my to w ręce szlam.
Gdy Slytherin zakończył ostatni fragment tekstu ściany zaczęły się burzyć. Aż w końcu cały się zawalił, przysypując gruzami tych co nie zdążyli uciec. Założycieli też.
Na późniejszych oględzinach żadnych ciał nie znaleziono...
Cóż .. Dziwne, bardzo dziwne. Zważając na to, że tylko Salazar był zwolennikiem czystej krwi . Chociaż mi taka perspektywa nie przeszkadza bo jestem zwolenniczka czystości krwi . Cóż błędów ortograficznych nie wypatrzyłam. Styl .. Cóż tekst jest zbyt krótki żebym mogła ocenić twój styl, ale koniec końców podoba mi sie :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam Arystokatka
http://wizards-stroies-miniatures-hogwards.blogspot.com/
Fajne! Pierwszy raz z czymś takim się spotykam :D
OdpowiedzUsuńZaskoczenie przy czytaniu było więc możesz być z siebie dumny bo wzbudzenie uczuć w czytelniku to coś niezwykle ważnego! Bardzo podobały mi się rymowane fragmenty-dodawały takiej magii którą mają legendy, przepowiednie.. Była to krótka podróż, ale niezwykle udana!:D
OdpowiedzUsuń